Mecz z Przeciszovią to jeden z ostatnich sparingów przed zbliżającym się sezonem, zwłaszcza, że już w niedzielę ma odbyć się pierwsza runda Pucharu Polski. Wczorajsze spotkanie lepiej zaczęli piłkarze biało-zielonych, którzy stworzyli sobie kilka niezłych okazji, a najlepsza z nich to strzał z rzutu wolnego Dobrowolskiego, który minimalnie poszybował nad poprzeczką. Równie piękne uderzenie oddali goście w 27 minucie, tylko, że tym razem piłka trafiła w okienko bramki "komina" i było 0-1. Na 5 minut przed końcem dziwne zachowanie Wiśniewskiego, który w niezbyt groźniej sytuacji pociągnął za koszulkę rywala i sędzia gwizdnął karnego, którego na bramkę zamienił jeden z zawodników LKS-u. Chwile po zmianie stron faulowany był Łukaszka i karny dla Chełmka, tym razem nie myli się Chylaszek i na boisku jest 1-2. Nie wiele brakło, a było by 2-2, jednak Kustra zepsuł 100% okazje strzelając wprost w bramkarza. W 77 minucie kolejny faul w polu karnym, tym razem pomylił się Hobora. Karny, Telbyło zostaje w miejscu, piłka w bok 1-3, Przeciszów miał jeszcze kilka dobrych sytuacji na podwyższenie wyniku, ale raz nasz bramkarz dobrze obronił, a później, kiedy już napastnik Przeciszowa minął go i miał pustą bramkę trafił w słupek.
Pierwsze minuty wczorajszego spotkania były bardzo senne, a walka w strugach deszczu toczyła się głównie w środku boiska. Pierwsza akcja o której warto wspomnieć to 22 minuta, kiedy jeden z zawodników Brzezinki zauważył, że Wojtków wyszedł kilka kroków do przodu i posłał piłkę nad naszym bramkarzem wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. 31 i 39 minuta to dwie szanse Górskiego, najpierw strzelił on mocno ale prosto w bramkarza, a w kolejnej akcji dostał piłę od Kuliga, oddał już lepszy strzał, jednak i tym razem górą bramkarz gości. Jeśli nie strzał to może podanie, w 41 minucie Górski posyła prostopadłą piłkę do Kuliga ten jednak minimalnie przegrywa wyścig z bramkarzem przyjezdnych. Iskra odpowiedziała groźną akcją w 43 minucie, ale świetną interwencją na 20 metrze popisał się "komin". Chwile przed końcem I połowy na boisku pojawił się Kustra i nie wiele czasu minęło a mógł zdobyć swoją pierwszą bramkę, jednak w prosty sposób w sytuacji sam na sam bramkarz odebrał mu piłkę. Pięć minut po przerwie na rajd lewą stroną boiska zdecydował się Mleczek, wbiegł w pole karne dokładnie dograł wzdłuż linii bramkowej, a tam na futbolówkę czekał już Łukaszka i pewnie wpakował piłkę do siatki. 58 minuta to kolejna dobra akcja Brzezinki i po strzale z prawej strony Telbyło po raz pierwszy kapituluje. 4 minuty później nasz bramkarz popełnia duży błąd zamiast atakować piłkę rzuca się w nogi jednego z napastników, jedenastka i 1-3. Nie długo czekaliśmy na kolejnego gola, akcja prawą stroną piłka zagrana do środka i 1-4! W 79 minucie na strzał z ok. 22 metrów zdecydował się Baczewski, uderzył piłkę tak, że ta skozłowała jeszcze przed bramkarzem i wpadła pod jego rękami do bramki. 5 minut później mogliśmy przegrywać już tylko jednym golem, ale Łukaszce brakło trochę szczęścia i trafił w słupek. Ten sam zawodnik próbował swoich sił także kilka chwil później, ale tym razem piłkę po jego strzale dobrze sparował do boku golkiper gości. Ostatnie minuty to świetna okazja Kustry ale górą znów bramkarz Iskry i bramka Brzezinki zdobyta po ładnej kontrze, po której sędzia postanowił zakończyć spotkanie.
To Gromiec pierwszy powinien objąć prowadzenie w tym meczu, kiedy to w 16 minucie sędzia po faulu Bartka Chylaszka grającego w tym meczu na stoperze podyktował jedenastkę. Jednak słaby strzał i dobra postawa w bramce naszego bramkarza sprawiła, że wynik nadal był sprawą otwartą. W 22 minucie było już 1-0 dla biało zielonych, a doskonałe podanie z głębi pola pewnie wykorzystał Korba. Gospodarze wyrównali 9 minut później, kiedy strzał z około 25 metrów zlekceważył Telbyło i w dość prosty sposób, piłka po rękach naszego bramkarza znalazła się w siatce. Chełmek na prowadzenie po raz kolejny wyszedł w 39 minucie, a dobre zagranie J.Zawadzkiego pewnie wykorzystał Afeltowicz, który rozgrywał swoje pierwsze spotknie w barwach naszego klubu. Na 3 minuty przed końcem mogło być 3-1, ale korba z 5 metrów przerzucił piłkę nad poprzeczką. Po zmianie stron na boisku pojawiło się wielu nowych zawodników, jednym z ostatnich piłkarzy, którzy pojawili się na murawie był Hendzlik, który w 64 minucie był faulowany w polu karnym, a pewnym egzekutorem okazał się Korba. Jak na pierwszy mecz to można ocenić go pozytywnie, jednak widać, że jeszcze sporo pracy przed naszymi zawodnikami, aby dojść do optymalnej formy.
Wczorajszy mecz był już ostatnim spotkaniem w tym sezonie, szkoda tylko, iż pomimo szans na drugie miejsce na stadionie zjawiła się tylko nieliczna grupa najwierniejszych kibiców. Już w 15 minucie na listę strzelców wpisał się Hobora, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i z najbliższej odległości wepchnął piłkę głową do siatki przeciwników. 6 minut później Sabuda dobrze zagrał do Kustry ten jeszcze lepiej do Korby, który już tylko dopełnił formalności wbijając piłkę do pustej bramki. Osiek odpowiedział groźną kontrą w 22 minucie, kiedy to lewy pomocnik znalazł się w pozycji sam na sam z Kominem, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. W 33 minucie mogło być już 3-0 kiedy to Sabuda miał przed sobą pustą bramkę, ale uderzył tak mocno jak i niecelnie. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy na boisku pojawił się Ćwieląg i już po minucie zagrał do świetnie dysponowanego Korby ten pociągnął w stronę bramki i znakomicie przelobował bramkarza strzelając swoją drugą bramkę w tym meczu. Kilka minut po zmianie stron to gościom udało się zdobyć kontaktowego gola z rzutu karnego, podyktowanego po faulu Antonika, pełniącego w tym meczu obowiązki trenera naszego zespołu. Ponownie groźnie pod naszą bramką zrobiło się w 68 minucie, ale strzał z najbliższej odległości świetnie obronił Wojtków. Na 15 minut przed końcem to Chełmek po raz kolejny mógł cieszyć się z kolejnego gola, a dośrodkowanie Sabudy na bramkę po raz trzeci w tym meczu zamienił Korba. Hat trick dla Kuby to wczoraj było zbyt mało, więc na 6 minut przed końcem spotkania postanowił dobić rywala, zdobywając 4 bramkę, czym zasłużył sobie na wielkie uznanie w oczach chełmeckiej publiczności. Osiek mógł jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale strzał jednego z piłkarzy LKS-u w 90 minucie świetnie obronił Witek Wojtków, czym potwierdził, że jest świetnym bramkarzem w bardzo dobrej formie. To efektowne zwycięstwo niestety nie zmieniło, kolejności w tabeli końcowej i Chełmek musi się pogodzić z trzecim miejscem, czego niestety sukcesem nazwać nie można, jednak możemy się pocieszać tym, że w przyszłym sezonie, już naprawdę nie będzie miał kto awansować i jak co roku możemy sobie powiedzieć, że za rok będzie mistrz.
5 czerwca zostały zamówione szaliki, więc do 2 tygodni powinniśmy je już odebrać. Informacja o odbiorze szalików będzie zamieszczona na stronce. Zostało kilka wolnych egzemplarzy, więc jeśli ktoś chce jeszcze zamówić to pisać pod numer gg 7351441